niedziela, 12 marca 2017

Długa przerwa.

Że Wiolinie nie chce się już pisać na blogu to fakt.Jednak czasami coś tam warte jest opisania.Teraz też by było chociażby nowa szczotka do włosów I-Flow Ewy Schmitt którą to Lubuś kupił Wiolinie podczas zakupów w Rosmannie.I cóż można by było wstawić foto i napisać że jest się zadowolonym z tego jak szczotka czesze włosy nie wyrządzając im krzywdy ,nie ciągnie,dobrze się trzyma w ręku i bardzo się Wioline podoba jej niebiesko-szary kolor.Ale...po co?Jeżeli zrobili już to inni na ogromnym poletku zwanym net.Można by napisać o nowych butach które to czekały na Wiolinę z 50% posezonową obniżką. i są to skórzane oficerki o klasycznym kroju.Ale też po co?To tylko buty.I o lampie stojącej do mieszkanka by można było napisać,że udało się zamówić taką jak się chciało z kwiatowymi trzema abażurami.Jednak jakoś brakuje ikry i nawet zdjęć się nie chce cykać.Więc jak na razie przerwa puki się coś nie urodzi lepszego,godnego,wartego.Zatem przerwa od dziś do no własnie,do kiedyś tam.

piątek, 24 lutego 2017

Dalej idziemy tą sama drogą,tylko jakby innym krokiem...

Minął już miesiąc od jak pożegnaliśmy mamę.Dom bez jej osoby jest pusty,cichy i jakiś taki obcy.Nie pachnie obiadem,ani kawą.Brakuje pytań nawet tych irytujących.
Pewne sprzęty znalazły nowe miejsce a co niektóre właścicieli,gdyż mimo sprzeciwu mojej siostry uznałam że sens ma aby ktoś mógł używać czegoś co należało do mamy i by mu to dawało radość lub będzie mu służyć w określonym celu np.ubrania,wełna,druty i szydełka.Niż zalegać sentymentalnie zabierając przestrzeń.Mama by się cieszyła widząc że jej rzeczy jeszcze komuś się przydadzą.
A my,my idziemy dalej drogą jaką jest życie,próbując stawiać rozważne kroki.

Moje życie uległo zmianie.Spadła na mnie odpowiedzialność za domowy budżet ojca,oraz wszelkie sprawy z tym związane (płacenie rachunków,podatków,załatwianie spraw)Czasem wydaje mi się że czuję obecność matki,która mi mówi:
-Wiola załatw to wszystko ,ty umiesz,przykro mi że tyle spraw spadło ci na głowę ale ty umiesz,dasz radę.
Mam nadzieje że dam,próbuje każdego dnia.

wtorek, 24 stycznia 2017

Gdy zabrakło mamy...

Wszyscy czekaliśmy na cud,że jednak uda się pokonać chorobę.Snuliśmy plany że będzie inaczej,ale jednak będziemy razem.
Tak się nie stało.Mama przegrała z chorobą.Mam nadzieję że tam gdzie jest teraz już nic ją nie boli i jest szczęśliwa.Patrzy na nas i czuwa nad naszym dalszym losem.
A my pogrążeni w żałobie wierzymy że kiedyś znów się spotkamy.

środa, 4 stycznia 2017

Nieśmiało o małym cudzie.

Stan mojej mamy w ostatnich dniach był bardzo ciężki,nie rokował na poprawę .Jednak od trzech dni coś ruszyło.Pierwsze pojedyńcze słowa ,zdania ,małe gesty,myśli nie składne i nie zborne.Ale jednak pobudka świadomości ,choć jeszcze tak bardzo dalekiej...
I ulga nasza ogromna że jednak mama jest z nami.Teraz czekamy na dalsze cuda.Zrobimy wszystko by były także naszym udziałem.

sobota, 24 grudnia 2016

Zjednoczenie w nieszczęściu.

Tydzień temu z samego rana do Wioliny przyszła wiadomość iż mama bardzo podupadła na zdrowiu.
Ojciec jest starszym człowiekiem i w sumie nie zaradnym, więc nawet nie za bardzo wiedział jak wezwać pomoc.
Jak zwykle na szczęście starym rodzicom trafiła się Wiolina której życie zawsze gdzieś tam podszyte jest strachem więc dowiedziawszy się jak jest bezzwłocznie wezwała karetkę.
Tu liczył się czas to był rozległy udar niedokrwienny mózgu.
Wiolina zawiadomiła też swe rodzeństwo z którym na czas tego nieszczęścia schowała swe pazury na później.
Teraz trzeba się zjednoczyć i zrobić wszystko by mama odczuła że zawsze może liczyć na swe dzieci,na całą ich czwórkę nie tylko na jedno.

Święta w tym roku w związku z zaistniałą sytuacja są trudne,nie cieszą prezenty leje się mnóstwo łez wszyscy czekają na cud nawet taki malutki.

wtorek, 13 grudnia 2016

Sezon na drapaka otwarty...

Otóż w zeszłym roku oprócz świątecznego obrusa i stroika

nie było żadnych ozdób świątecznych w domu Lubusia i Wioliny gdyż wielka sztuczna choina z której przez cały kolejny rok zbierało się plastikowe igły wylądowała w koszu.Zresztą Wiolina uznała że nam choinka nie jest potrzebna bo w tym domu nie ma małych dzieci.
Jednak okazało się że jest mentalnie mały Lubuś i tym właśnie sposobem wczoraj stanął na komodzie drapak nr.1


Jest to pół metrowe plastikowe drzewko co do którego estetyki wystroju Wiolina się nie wypowie bo srebrno-siwy łańcuch plus przyklejone (tak przyklejone bombki) i srebrna gwiazda betlejemska na czubku ma się ni jak do tego co bym chciała widzieć,no ale trudno Lubuś kupił gotową choinkę to jest.
Mało że ta teraz ,,zdobi'' salon to jeszcze ze strychu przytargał jakiegoś starego drapaka po nie żyjącej już swojej matce.


Ten drapak okazał się nieco ładniejszy w pokroju więc Wiolina ubrała go w czerwone jabłuszka, łańcuch z czerwonych korali oraz śnieżynek i nawet jest uroczy chociaż fotka tego nie oddaje.
Lubuś oświadczył że ten drapak będzie stał w mieszkanku u Wioliny.No dobra niech sobie stoi.Tylko komu?I po co?

piątek, 2 grudnia 2016

Co oko widziało...

Co do pisania na blogu to szczerze nie za bardzo mi się chce.Ale jeździ się tu i tam to sie widzi to i tamto.



Tu hodowla danieli,Kiedys był jeszcze biały rogacz,teraz jednak juz go nie widziałam.


Grudnik młody okaz własnie zakwitł.


Widok z sypialni na zmierzch nad górami (nareszcie widać góry ,bo opadły liście)


Oszroniony kawałek zbocza.


wczorajszy widok z łazienki.

Nie wszystkie zdjecia były zrobione o tym samym czasie ale troche sie tego nazbierało.